Namiot - początek

Zanim 16 sierpnia 2024 r. przed ambasadą USA stanął pierwszy z namiotów miasteczka antywojennego, w tym samym miejscu odbywały się kilkugodzinne akcje. Powyżej zgromadzenie z dnia 10 marca.  

Traf chciał, że już pierwszego dnia Google Maps uwieczniło wygląd namiotu (zdjęcie u góry).

Pomysłodawcą akcji był Sławomir Zakrzewski. ​Wraz z kilkoma kolegami złożył się na zakup namiotu. Wziął na siebie obowiązek przewodniczenia zgromadzeniu, co wiązało się z koniecznością stałego pobytu w tym miejscu.  Namiot rozstawili około południa w piątek 16 sierpnia i ozdobili własnoręcznie malowanymi na pilśni tabliczkami, transparentami z poprzednich wystąpień i flagami państw, głównie poszkodowanych przez obecnie trwające wojny. Trzy banery "Przestańcie dostarczać broń Ukrainie", "Polacy nie powinni umierać za Ukrainę." i "To nie jest nasza wojna", używane już pod ambasadą Ukrainy, podarowały osoby, które zaraz po swoim proteście zostały najechane przez ABW. 

Akcję namiotową planowano na 3 tygodnie. Pozwolenie wydały zgodnie z procedurami władze miasta.  Uczestnicy nie wiedzieli czy zdołają wytrwać tyle czasu. Mimo ochrony policji i  obserwacji kamer z ambasady USA, istniało ciągłe zagrożenie napadem.  Co noc wystawiali wartę.  Trzytygodniowy pobyt na ulicy przypominał wymagający obóz harcerski. Podczas nawałnic po "podłodze" płynęła rwąca rzeka.  Dach przeciekał na potęgę. Przy słonecznej pogodzie  - gorąco i duszno jak wewnątrz rondla, z powodu braku przewiewu. Wtedy jeszcze nie przypuszczali, że namiot będzie stał dłużej, pełniąc funkcję  jesiennego frontowy okopu, a potem zimowej ziemianki. 

Powyżej Sławek zaczepia baner przyniesiony po tygodniu przez jednego z sympatyków, aktywnego antyglobalistę. Bez wątpienia wojny służą wielkim tego świata do coraz mocniejszego podporządkowania ludzkości. W wejściu do namiotu stolik z ulotkami.  

Ów baner to reprodukcja karykatury autorstwa Barbary Pieli. Pokazuje, że globaliści mają wiele pomysłów. Mogłoby się wydawać, że  nie powinien nikomu przeszkadzać, a jednak już 2 września został zerwany przez napastnika, który po obezwładnieniu dostał mandat 500 zł.

Dzięki pomocy przyjaciół i okolicznych mieszkańców udało się przetrwać 3 tygodnie.  Znaczną pomoc okazało kilku tutejszych Kamratów.  Udostępniali głośniki, ładowali akumulatory itp. 

1 września przed namiotem odbyła się kilkudziesięcioosobowa impreza upamiętniająca wybuch 2 wojny światowej.  Do zebranych przemówił m. in. szef Kamratów - Wojciech Olszański.  Ku zadowoleniu organizatorów przemawiał "grzecznie". Poniżej kadr z filmu "Yankee go home! Wiec antywojenny pod ambasadą USA w 85. rocznicę wybuchu wojny" na Youtube na kanale Jarosław Szuka Kłopotów

Na następnych stronach znajdziesz uaktualnioną treść ulotek i relacje jednego z uczestników przedstawiające ówczesne interakcje z przechodniami.